?

 

 

 

 

 

 

Stra?nik pami?ci

Kultura, 07.11.2006

Jego pradziadek pochodzi? z Gli?na, dziadek z Ciemna, a ojciec z Niezabyszewa. On sam urodzi? si? w Berlinie. Dzi? mieszka w kanadyjskim Edmonton, gdzie pilnuje kaszubskich interesów.
O rodzinie Pa??tka Lipi?skich pisali?my na pocz?tku tego roku przy okazji publikacji planów budynku gospodarczego postawionego tu? przed II wojn? ?wiatow? przy ul. Sikorskiego w Bytowie. To w?a?nie po tej publikacji skontaktowa? si? z nami jeden z cz?onków tej kaszubskiej familii, mieszkaj?cy dzi? w Kanadzie Kaszuba, Peter Pazatka von Lipinsky. M??czyzna od lat zajmuje si? zbieraniem i rozpowszechnianiem na wystawach i specjalnej stronie internetowej wiedzy na temat swojego rodu. Latem pan Peter, przy okazji odwiedzin swojej rodziny, zawita? do naszej redakcji i opowiedzia? nam histori? swojego ?ycia. By?o czego pos?ucha?...
ZBYT POLSKIE NAZWISKO
Ojciec pana Petera, Paul, urodzi? si? w Niezabyszewie, potem jako policjant znalaz? prac? w Berlinie. - Jednak nazistowska atmosfera g?stnia?a z roku na rok. W 1937 r. od ojca i innych policjantów za??dano, by wyt?umaczyli si?, czy nie s? ?ydami. Pismo, w którym si? tego domagano, mam do dzi? - wspomina syn niezabyszewianina. Rok pó?niej Paul mia? pozby? si? dra?ni?cego nazistowskie uszy nazwiska. Lipinski w stolicy III Rzeszy wydawa?o si? nazbyt polskie. W ko?cu ojciec zdecydowa? si? na niewielk? zmian? i zacz?? si? pisa? Pazatka von Lipinsky. - To dla nich by?o za ma?o - przypomina pan Peter. Ojca oddelegowano wi?c na pomorsk? prowincj?, do Koszalina. W szkole koledzy nazywali ma?ego Petera Polakiem. - Broni?em si?, mówi?c, ?e mam przecie? niemieckie „von” w nazwisku - ?mieje si?. Dodaje, ?e wtedy nic z tych zawi?o?ci nie rozumia?. Refleksja na temat swojego pochodzenia przysz?a pó?niej. Najpierw jednak wojenna zawierucha zabra?a ojca na front, a po jej zako?czeniu rodzina musia?a przenie?? si? do Berlina. - Z Koszalina pami?tam jeszcze pewnego nauczyciela. Najpierw kaza? nam ?piewa? niemiecki hymn i g?o?no krzycza? „heil Hitler”, a kiedy przyszli Rosjanie, sta? si? najwi?kszym komunist? - mówi.
GBURSKI LOS W DDR
W Niemczech do wysiedlonej z Koszalina rodziny do??czy? wypuszczony z niewoli ojciec. Nie chcia? jednak zamieszka? w Berlinie Zachodnim. Mia? dosy? miasta. Zapragn??, jak jego przodkowie, gospodarzy? na swoim. W rosyjskiej strefie okupacyjnej (pó?niejszy DDR) parcelowano maj?tki. Paul dosta? 20 morgów wydzielonych z jednego z nich. Wiejska idylla nie trwa?a jednak d?ugo. W ko?cu do drzwi jego nowego domu zapukali komuni?ci, by oznajmi?, ?e ziemi? musi odda? do ko?chozu. Kaszuba ani my?la? pozbywa? si? ledwie nabytego gburstwa. Odpowiedzia?, ?e pochodzi z Pomorza, a jego dziadkowie i ojciec byli dobrymi gospodarzami i ?e on te? to potrafi. Ale nowa w?adza nie zamierza?a robi? dla Pazatka von Lipinskiego wyj?tku. Kiedy kolejnym razem namawiali go do zmiany decyzji, nasz krajan zdenerwowa? si? i powiedzia?, ?e jak jeszcze raz przyjd? do niego, we?mie siekier? i wygoni z podwórka.  To wystarczy?o, by trafi? do wi?zienia na dwa lata. Z ziemi oczywi?cie zosta? wyw?aszczony. - Po tym jak run?? mur berli?ski, zwróci?em si? o udost?pnienie akt w sprawie ojca. Liczy?y 600 stron. Okaza?o si?, ?e zdradzili go najbli?si przyjaciele - mówi syn. W tym czasie on sam by? ju? tysi?ce kilometrów od Berlina i DDR-u, w pachn?cej ?ywic? Kanadzie.
W POSZUKIWANIU SZCZ??CIA
Opowiadaj?c, jak znalaz? si? za oceanem, cofa si? pami?ci? kilkana?cie lat wstecz. Mieszka? wtedy z matk? w Berlinie. Tam najpierw uczy? si? za rze?nika, a potem - w?a?nie w tym fachu - zatrudni? si? w jednym z berli?skich zak?adów. Wielu jego kolegów z ubojni rezygnowa?o z tej pracy, nie widz?c swojej przysz?o?ci nie tylko w Berlinie, ale i Europie. Szukaj?c szcz??cia, wyje?d?ali do Australii, Nowej Zelandii czy Ameryki. Id?c w ich ?lady, zwróci? si? o przyznanie obywatelstwa USA. Ale Amerykanie odrzucili jego wniosek. Napisa? wi?c podobny do w?adz Kanady i dosta? pozytywn? odpowied?. W tym samym czasie przysz?o pismo z USA, ?e jednak mo?e si? osiedli?. On jednak wybra? Kanad?. W 1955 r. wyjecha? do Kraju Klonowego Li?cia na sta?e.
W Kanadzie dosta? etat w najstarszej kanadyjskiej firmie - s?ynnej Hudson Buy Company za?o?onej w 1670 r. Na pocz?tku by? zwyczajnym rze?nikiem. Szybko jednak doceniono jego fachowo?? i dok?adno??, które wyniós? z berli?skiej szko?y masarniczej. Awansowa? na kierownika dzia?u masarskiego, potem na szefa zaopatrzenia. Na tym stanowisku przepracowa? 25 lat, do emerytury. Du?o podró?owa?. Dociera? nawet na dalek? kanadyjsk? pó?noc, za ko?o podbiegunowe. Wizytowa? placówki zaopatruj?ce Eskimosów i Indian, którzy w ramach wymiany przynosili mu futra upolowanych zwierz?t. - To by?o bardzo ciekawe ?ycie - wspomina dzi? P. Pazatka von Lipinski. To w?a?nie tam pewnej zimy do?wiadczy? 60-stopniowego mrozu.
SZUKAJ?C RODZINNEJ PRZESZ?O?CI
Za m?odu nie interesowa? si? tym, sk?d pochodzi jego rodzina. Dopiero w Kanadzie, do której przyje?d?ali ludzie z ca?ego ?wiata, wielu pyta?o, sk?d ty jeste?? Wtedy obudzi?a si? w nim ciekawo?? w?asnych korzeni. Z czasem przerodzi?a si? ona w prawdziw? pasj?. W poszukiwaniach nieocenione okaza?y si? odwiedziny ojca. Ten po wyj?ciu z komunistycznego wi?zienia najpierw odwiedzi? syna mieszkaj?cego w NRF-ie. B?d?c u niego, wpad? na pomys? podró?y do Kanady, do drugiej swojej latoro?li.  - Ojciec przywióz? mi m.in. genealogi? rodziny i inne dokumenty. W tym list, który w 1937 r. musia? napisa? do w?adz policji w Berlinie, t?umacz?c si?, ?e nie jest ?ydem. Tam przeczyta?em, ?e moja rodzina pochodzi spod Bytowa - mówi. Ojcu nie chodzi?o tylko o przywiezienie mu interesuj?cych go dokumentów. Do Kanady jecha? z zamys?em namówienia Petera do powrotu do Niemiec. Marzy?, by syn otworzy? masarni? w domku, w którym mieszka?. Jednak widz?c, ?e ten pouk?ada? sobie ?ycie, zrezygnowa? ze swojego zamys?u.
Innym wa?nym ?ród?em informacji o rodzinie by?y dokumenty zgromadzone przez mormonów, którzy z powodów religijnych zbieraj? informacje genealogiczne z ca?ego ?wiata. Kiedy zwróci? si? do ich centrum z pro?b? o dokumenty dotycz?ce parafii Borzyszkowy, nie do??, ?e je dosta?, to jeszcze okaza?o si?, ?e jego znajomo?? niemieckiego mo?e by? w ich badaniach bardzo przydatna. Wspó?pracuje z nimi do dzisiaj, t?umacz?c niemieckoj?zyczne materia?y, a nawet organizuj?c wystawy, na których prezentuje nie tylko histori? swojej rodziny. Znajdziemy na nich dokumenty dotycz?ce innych kaszubskich rodzin, ksi??ki i pami?tki.
Niemniej wa?ne dla tego kanadyjskiego Kaszuby s? kontakty z innymi osobami i instytucjami. W swoich zbiorach ma wspó?czesne wydawnictwa, ale te? stare zdj?cia i kopie dawnych dokumentów, np. napisane po ?acinie sprawozdanie ze sprawy s?dowej z XVII w. z parafii Borzyszkowy, sk?d wywodz? si? Pa??tka Lipi?scy. Niezapomnianym prze?yciem dla pana Petera by?a wizyta w Lipnicy w latach 90. ubieg?ego wieku. Ostatnio odwiedzi? te? Borzyszkowy, gdzie w miejscowej plebanii szuka? informacji z dawnych czasów. - Jestem bardzo zadowolony ze wspó?pracy z ks. proboszczem Flisikowskim. Powiedzia? mi, ?e co? si? jeszcze znajdzie na strychu plebanii. Na razie nie mog? z tych papierów korzysta?, ale jesieni? te stare dokumenty maj? uporz?dkowa? studenci. Ciesz? si?, ?e w poszukiwaniach pomaga mi cz?owiek s?u??cy Bogu. Wierz?, ?e dzi?ki takiemu wsparciu uda si? znale?? co? ciekawego - mówi pan Peter. Ze swojej strony obiecuje dalej wspiera? zbiórk? pieni?dzy na renowacj? zabytkowej ?wi?tyni w Borzyszkowach.
Znajdowanymi przez siebie materia?ami P. von Pazatka Lipinsky dzieli si? na specjalnej stronie internetowej po?wi?conej Pa??tkom Lipi?skim. Ci, którzy interesuj? si? histori? tej rodziny i Kashub, powinni koniecznie j? odwiedzi?.
P.D.


Skomentuj!