|
![]() |
|
||||||||||||||||
Mojej najukochańszej Iziutce
na pamiatkę prawie sześcioletniego
pobytu w germańskiej niewoli
Roman
Poznań dn. 03-IX-1945 r.
Widok ogólny.
My cierpliwa załoga okrętów-baraków
Którym wiatry pomyślne rzadko zadmą w żagle
Na niebie, lądzie, morzu wciaż szukamy znaków
Wróżących jedną chwile, która przyjdzie nagle.
Spacer.
Za obozem, "dwa ce" pola, łąki, wolność -
A my tu na spacer, tam przy drutach wolno;
Czasem ktoś przystanie, pomilczy, popatrzy,
Jak pan myśli panie? za rok? za dwa?, za trzy?
Sport.
Wciaż czekając, aż zmieni nam się dola zła
Mecze tu rozgrywamy... A gracze i widze
Patrzymy, jak tam bez nas idzie Wielka Gra
Ciągle niestety - kibice.
Teatr.
Dziwny to teatr, teatr to jedyny
A drugi taki nie wiem gdzie
Chłopcy w tym teatrze grają za dziewczyny
Ale na odwrót - niestety nie.
Człowiek z psem.
Nocą po obozie, ale nigdy dniem
Kluczy, niby złodziej, człowiek razem z psem.
Skrada się przez ciszę, - nagle zjawia się...
Ma psa, lecz nie piszę, że "il a du chien".
Umywalnia.
Smażą, palą, gwarzą, dmuchają w piecyki
Zawsze brak tu wody, lecz nigdy muzyki.
Każdy ciezko westchnie, gdy łazienkę wspomni:
- Życie tam płyneło w ogólnej harmonji.
Insekty.
Co noc jest to samo, od początku, znów
Wyłaża z ukrycia, wpełzają do snów
Nie pomaga kawa, herbata i lizol
Pchły, pluskwy, wspomnienia jak gryzły tak gryzą.
Izba chorych.
O izbie chorych radzę pamiętać,
Że jej pilnuje sroga pruska warta.
Ale choć droga do niej zamknięta
Gruźlica zawsze otwarta.
Świeta.
Co rok po raz ostatni, już tak od lat czterech
Święci swoje świeta barwnych pułków szereg.
Dla tych co nie żyja - modlitwa i łezka,
A dla tych co żyją - tort z kaszy i neska.
Import i eksport.
Nie produktywnie jest siedzieć w niewoli
Wozy przywożą paczki do jedzenia
Inne - wywożą na pola okolic
Jedyny produkt naszego siedzenia.
Trepy.
Jeńcy bez trepów obyć się nie mogą,
Choć istniec mogą bez kobiet.
Ale przecież trepy sa tylko podłogą,
Która nosimy przy sobie.
Pomorska pogoda.
Zima jest za długa, jesień za żałosna
Lato jest za krótkie i za mokre wiosna -
A poza tem stale - z każdej świata strony
Wiatr jeńcowi w oczy przez wszystkie sezony.
Imka w obozie.
Do obozu Imki Przyjeżdżała mlodież
Używać wolności w Mszanie na obozie
Tutaj też jest obóz - ale i słów szkoda
Imka w nim zamknięta i młodzież niemłoda.
|
1999 © Konstanty Piekarski Memorial Foundation |
suggestions